Sławek Gawlik – nie chcę przeżyć życia jak przeciętny Polak. Wywiad z biegaczem, który wbiegł 6 razy na Kasprowy Wierch.

Sławek Gawlik – nie chcę przeżyć życia jak przeciętny Polak. Wywiad z biegaczem, który wbiegł 6 razy na Kasprowy Wierch.

/obrazek wyróżniający/ fot. Golden Goat Production

Sławek Gawlik, to właśnie on wbiegł na Kasprowy Wierch w zimowych warunkach aż 6 razy. 

Regularnie pokazuje swoją moc na górskich biegach ultra. Jednak nie jest on kojarzony tylko z nimi. Wygrał Cracovia i Bratislava Marathon. 

Sławek Gawlik jest zawodnikiem Dynafit Team Poland. 

Po latach spędzonych na rowerze zająłeś się bieganiem. Dlaczego znalazłeś sobie nową aktywność, a nie zupełnie zrezygnowałeś ze sportu?

Znalazłem sobie nową aktywność, ponieważ chciałem schudnąć i wrócić do aktywnego trybu życia. Jazda na rowerze już mnie tak nie kręciła. Padło na bieganie. Myślę, że większość Polaków szuka sobie jakiejś aktywności fizycznej, żeby zrzucić te kilogramy. A do biegania nie trzeba zbyt wiele. Otyłość jest problemem dzisiejszego świata. Mnie też to dotknęło. Chciałem to zmienić. Tak już zostało – nadal biegam. 

Czy gdy rozpoczynałeś biegać, myślałeś, że wygrasz m.in. Cracovia Maraton i będziesz realizował swoje indywidualne projekty biegowe?

Nie. Zupełnie o tym nie myślałem. W zasadzie pierwsze wyjścia na bieganie nie były treningami, tylko truchtaniem. Nie wiedziałem, czy będę biegał tydzień, czy dwa, czy miesiąc. Ale wkręciłem się i biegam już 7 lat. 

Dlaczego nie masz problemu ze znalezieniem motywacji, by wyjść na trening?

Bieganie jest dla mnie fanem, więc nie potrzebuję motywacji. Po prostu zakładam buty i idę na trening . Zdarzają się sytuacje, że jest brzydka pogoda i średnio chce mi się biegać, ale nie marudzę, wychodzę. Biegam w deszczu, czy gdy pada śnieg, albo jest mróz. Warunki atmosferyczne nie mają dla mnie żadnego znaczenia. Jedyny problem jaki mam z wychodzeniem na trening, to bieganie po ciemku. Nie lubię biegać po ciemku. 

Myślę, że doskonale to było widać na Kasprowym Wierchu. Wybiegałeś na niego 6 razy. Warunki atmosferyczne, mówiąc delikatnie, nie dopisywały.

Po co bierzesz udział w zawodach?

Lubię się sprawdzić z konkurencją. Kręci mnie rywalizacja. 
fot. Mateusz Knap

Czym jest dla ciebie wygrana w zawodach?

Wygrana sama w sobie jest miłym uczuciem, aczkolwiek nie raz, jak miałem 4, 5, miejsce miałem poczucie lepiej wykonanej roboty. Zawsze jest być fajnie pierwszym, bo wygrany jest tylko jeden, a pozostali są już poza nim. Zawsze mówi się tylko o tym, kto był pierwszy. 

Po co stawiasz sobie indywidualne cele biegowe?

Lubię wiedzieć do czego dążę. Zawsze chcę dążyć do konkretnej rzeczy. Gdy mam cel, robię wszystko, by go osiągnąć. 

Bałeś się kiedyś, że przegrasz?

Nie. Totalnie nie mam takich obaw. Zupełnie na luźno do tego podchodzę. Ważne, by dobrze się bawić. Bieganie daje mi fan, traktuję je hobbystycznie, jako formę zabawy. Mało tego – przed zawodami nie zażywam Stoperanu, a wiem, że niektórzy z czołówki to robią. Zażywanie go jest bardzo często praktykowane. Nie mam też problemu ze snem przed zawodami. 

Czy dzielisz się swoimi planami biegowymi z innymi?

Nie. Nie dzielę się. 

Dlaczego robisz coś więcej niż chodzenie do pracy?

Ponieważ nie chcę przeżyć życia jak przeciętny Polak, który rano wstaje, idzie do pracy, wraca, idzie spać i twierdzi, że ma ciężkie życie, i całe życie jest zmęczony. Ambicje są ważne, bardzo ważne. 

Dlaczego regularnie chodzisz do fizjoterapeuty?

Zgodnie ze starym przysłowiem – lepiej zapobiegać niż leczyć. Wolę mieć ciało cały czas pod kontrolą fizjoterapeuty. W ten sposób unikam kontuzji. Pójście do fizjoterapeuty, gdy ma się już kontuzje, to już za późno. 
fot. Golden Goat Production

Co jest dla ciebie najważniejsze podczas zawodów?

Oprócz dobrej zabawy, ważne jest dla mnie, aby całe zawody przebiegły zgodnie z planem, który sobie wcześniej ułożyłem. Mam tutaj na myśli założone tempo biegu i odżywianie. 

Dlaczego jesteś tak dobry w biegach ultra i w maratonach?

Dobry w tym wypadku jest pojęciem względnym. Dla niektórych jestem słaby, dla niektórych jestem dobry, dla innych bardzo dobry. A najważniejsze jest dla mnie to, że poziom, który reprezentuję sobą, odpowiada mi. Na tym etapie, na którym jestem, jest dla mnie okay. A czy to jest dobry poziom, czy bardzo dobry, czy niedobry, słaby – nie mi oceniać. Oprócz dobrej zabawy, ważne jest dla mnie, aby całe zawody przebiegły zgodnie z planem, który sobie wcześniej ułożyłem. Mam tutaj na myśli założone tempo biegu i odżywianie. 
Wywiad ze Sławkiem Gawlikiem przeprowadziła Marta Synowiec.

Dodaj komentarz