Marcin Kubica – Nic nie przychodzi samo. Trzeba ciężko trenować każdego dnia, żeby do czegoś dojść.

Marcin Kubica – Nic nie przychodzi samo. Trzeba ciężko trenować każdego dnia, żeby do czegoś dojść.

Obrazek wyróżniający – fot. Kuba Witos

Marcin Kubica, 21 letni biegacz górski, którego zapał do pracy nad sobą, dyscyplina i świadomość przyprawiają mnie o dreszcze.

Marcin zainspirował mnie swoim życiem i historią. Słuchając jej, moje nogi rwały się do biegu. Podziwiam cię Marcinie!

Dziś podzielę się z wami wywiadem z tym młodym biegaczem górskim.

Marcin Kubica jest w Buff The North Face Team Poland. Jest ambasadorem Mountain Fuel Polska oraz Centrum Medycznego Syntonic. Jego trenerka to Małgorzata Caputa.

Mówi się o Tobie jako o przyszłości polskich biegaczy górskich. Uważa się Ciebie za jednego najlepszych zawodników młodego pokolenia. A co Ty o sobie myślisz? Co, kogo widzisz , gdy patrzysz w lustro?

Tak, sporo osób o mnie tak mówi i jest to bardzo miłe. Jednak myślę, że cały czas jestem normalną osobą. Marcinem, który stara się realizować krok po kroku swoje marzenia, cele sportowe, kochając swoją pasję. Nie zapominam przy tym wszystkim, że trzeba być dobrym człowiekiem!

Co robisz, że wygrywasz i ustanawiasz rekordy? 

Po prostu każdego dnia, staram się realizować na sto procent plany treningowe od mojej trenerki Małgorzaty Caputy. Istotna jest współpraca z moim fizjoterapeutą Dawidem Kasolikiem. Jednak czasem, jak u każdego sportowca, pojawiają się słabsze momenty, chwile zwątpienia. Wtedy się nie załamuje, tylko wstaję i walczę dalej! Bieganie to nie tylko bieganie, a również pasja, którą wręcz kocham! Myślę, że to wszystko hartuje mój organizm, by był silny. Pozwala walczyć o jak najwyższe miejsca na zawodach, a nawet rekordy.

Co czujesz, gdy wygrywasz bieg i stoisz na podium? 

Zawsze czuję ogromną radość i satysfakcję, gdy zwyciężam, czy staję na podium. Jest to dla mnie nagroda za wykonywaną codziennie pracę na treningach.  Jednak cieszę się też z miejsc zajmowanych poza podium. Szczególnie wtedy, gdy wiem że w danym dniu wykonałem swoją pracę tak jakbym chciał!

Jak to jest być zwycięzcą w Twoim przypadku? 

W moim przypadku jest to bardzo miłe uczucie, które sprawia mi sporo radości. Napędza do jeszcze cięższej pracy i przekraczania kolejnych granic na treningach i zawodach.
fot. Kuba Witos

Jaka była Twoja droga do bycia zwycięzcą? Czy te puchary i medale spadły z nieba bez wysiłku? 

Od początku przygody z bieganiem, moja droga do bycia zwycięzcą, była nastawiona na spokojny, systematyczny rozwój. Byłem chłopakiem, który biegał na dobrym poziomie, ale nie wybitnym. Miałem słabe warunki fizyczne. Byłem chudy i niski. Przy tym wszystkim moja trenerka, bardzo spokojnie podchodziła do moich treningów. Pozwoliło mi to uniknąć kontuzji i wypalenia. W tym chucherku  była i jest silna osoba z charakteru. Z czasem te warunki się poprawiły.  Zaczęły się pojawiać coraz większe sukcesy.

Czym sam talent wystarczy, by osiągnąć sukces? 

Nic nie przychodzi samo. Trzeba ciężko trenować każdego dnia, żeby do czegoś dojść. Są osoby, które mają talent do czegoś, ale talent to tylko mała cząstka. Sam talent nie gwarantuje, że będzie dane komuś zdobywać najwyższe szczyty. 

Co czujesz, gdy trzymasz w ręku medal, albo puchar zajmując pierwsze miejsce? 

W takiej sytuacji zawsze czuję głód jeszcze większego sukcesu. Czuję, że chcę znów tam stanąć. Być nagrodzonym za ciężką pracę, którą się wykonuje na każdym treningu.

Nic nie przychodzi samo. Trzeba ciężko trenować każdego dnia, żeby do czegoś dojść.

marcin kubica

Co powiedziałbyś młodej osobie, która chce biegać na takim dobrym poziomie jak Ty? 

Powiedziałbym tej osobie, że ma dbać o swoje zdrowie. Resztę można wypracować systematyczną, dobrą pracą. Nie należy wywierać na sobie zbyt dużej presji. Porażki należy traktować jako cenne lekcje. Wnioski z nich wyciągnięte, pomagają w dalszym rozwoju. W trudnych momentach zawsze należy starać się podnieść. Walczyć ciągle o swoje marzenia i o wyznaczone cele.  
fot. Karolina Krawczyk

Skąd wiedziałeś, jako nastolatek, że bieganie po górach to dobra droga dla ciebie?

Zadecydowało o tym moje serce. Po prostu pokochałam bieganie po górach. Starty w górach powodowały u mnie dużo większe szczęście i radość. Przynosiło mi to sporo satysfakcji! Czułem się znacznie mocniejszy od reszty zawodników na górskim terenie, szczególnie na podbiegach. Zauważyła to moja trenerka. 

Dlaczego, na samym początku, biegałeś mimo tego, że byłeś bardzo niski? 

Myślę, że akurat wzrost w bieganiu nie ma zbytniego znaczenia.  Wiele zależy tak naprawdę od nas. Warunki fizyczne z czasem same się poprawiają i tak też było w moim przypadku ( obecnie 179 cm).

Co sprawiło, że na przestrzeni lat zrobiłeś tak duży progres? 

Spowodowała to wykonywana przeze mnie na treningach praca. Systematyczna, spokojna i mądra. Kontroluje ją od początku moja trenerka Małgorzata Caputa (od 7 lat) i fizjoterapeuta Dawid Kasolik

Dlaczego w tym sporcie  liczy się silna głowa? 

Silna głowa jest ważna dla każdego zawodnika. Pomaga mu ona przezwyciężyć różne trudne sytuacje takie jak stres, kryzys w trakcie zawodów, czy treningu. Jednocześnie pomaga nam zawsze dawać z siebie sto procent. A czasem nawet dużo więcej, niż się spodziewaliśmy się  przed zawodami.

Co robisz, gdy na trasie zawodów przychodzi bariera – trudny moment? 

Gdy pojawia się u mnie kryzys w trakcie zawodów, to na początku staram sobie przypominać o wszystkich miłych chwilach z poprzednich zawodów i treningów! Drugim sposobem jest zaakceptowanie bólu, wręcz zaprzyjaźnienie się z nim. Trzecim i ostatnim sposobem jest u mnie powtarzanie słów, że zawodnicy, którzy biegną przede mną, albo za mną cierpią tak samo jak ja i trzeba zapitalać dalej, bez wymówek i przegrywania z samym sobą!

Powiedziałeś mi, że trzeba to kochać – pasję- i trzeba kochać cierpieć. Dlaczego tak uważasz? 

Gdy kochamy własną pasję, jak w moim przypadku biegi górskie, to łatwiej nam wyjść z bardzo trudnych momentów w karierze sportowej. Miłość pozwala przekraczać granice. 

Dlaczego świadomie podchodzisz do budowania swojej kariery? 

Już bardzo wiele poświęciłem dla sportu. Tylko świadome podejście pozwoli mi dojść na szczyt, który jest moim celem. Staram się tak kierować swoją karierą sportową, by móc cały czas iść do przodu, jednocześnie spokojnie się rozwijając.
fot. Karolina Krawczyk

Kim jest dla ciebie sportowiec?

Dla mnie sportowiec, to osoba, która w pełni poświęca się danej dyscyplinie sportowej. Przy tym będąc skromną osobą, darzącą wszystkich dużym szacunkiem. Prawdziwy sportowiec dba o swoje zdrowie. Nie jest nałogowym palaczem, ani alkoholikiem. Swoim działaniem staram się dawać przykład do takiego podejścia.  

Dlaczego świat cię nie zepsuł? Dlaczego pod wpływem rówieśników, którzy nie poszli w tą stronę co ty, nie porzuciłeś biegania i trenujesz nadal? 

Pasja i miłość do biegania za każdym razem wygrywała z kolegami, imprezami, czy używkami. Poza tym, zawsze zachowuję umiar. 

Czego nauczyli cię rodzice?

Moi rodzice nauczyli mnie wielu wspaniałych rzeczy. Szczególnie radzenia sobie w życiu, niezależnie od tego jak jest ciężko. Bycia dobrym człowiekiem dla każdego. Pomagania innym, nawet, gdy mi nie jest lekko. Szacunku do wszystkich, niezależnie od płci, koloru skóry, czy wiary. Każdy, nawet najmniejszy gest, znaczy bardzo wiele. Bardzo się cieszę że mam tak cudownych rodziców i nigdy w życiu nie zamieniłbym ich na innych!!!

Co jest dla ciebie teraz najważniejsze? 

Dla mnie w życiu jest ważnych kilka rzeczy. Rodzina, która zawsze będzie starała się pomóc wyjść z każdego dołka. Zdrowie, które w jest ogromnie ważne, ponieważ gdy jest takie jak powinno, to na resztę już  sami  zapracujemy spokojną, systematyczną pracą! Szczęście, które zawsze przychodzi z wieloma dobrymi sytuacjami, wydarzeniami.
Wywiad z Marcinem Kubicą przeprowadziła Marta Synowiec.

Dodaj komentarz